Przeczucia z głębi brzucha
Zdarzyło Ci się mieć przeczucie, takie z głębi brzucha, zignorować je i potem żałować?
Mnie też. Chyba każdy ma takie doświadczenie. Odwracamy głowę. Mówimy sobie, że to głupie. Albo w ogóle nie zauważamy. Ciało się spina, a my i tak brniemy. Dopiero po czasie dociera do nas, że to był znak. A ten głos staje się coraz cichszy. Coraz bardziej nieufny, że zostanie wysłuchany.
O co chodzi z tymi przeczuciami? Zacznijmy od początku…
Przywiązanie
Pierwszą naszą, czyli ssaczą, fundamentalną potrzebą jest przywiązanie, czyli bycie w kontakcie z innymi, połączenie, miłość. Przywiązanie gwarantuje niemowlęciu, które jest w pełni zależne od opiekunów, przetrwanie. Dzięki wzajemnej więzi dziecka i rodziców, maleństwo jest otoczone opieką. Ta potrzeba nie przestaje być aktualna w miarę, jak się usamodzielniamy. W naszym dorosłym życiu nadal ogromną rolę odgrywają relacje z ludźmi. Jesteśmy istotami społecznymi. W relacji możemy kochać i być kochane, wspierać się wzajemnie, inspirować, potrzebujemy wymiany z innymi.
Autentyczność
Drugą naszą fundamentalną potrzebą, zapewniającą człowiekowi przetrwanie z ewolucyjnego punktu widzenia, jest autentyczność. Autentyczność oznacza, że wiem, co czuję, że jestem w kontakcie ze swoim ciałem, potrafię wyrażać siebie. Co nam to daje? Przeczucia, takie prosto z brzuch, z trzewi! Dzięki nim przetrwaliśmy, jako gatunek. Wyobraźcie sobie człowieka pierwotnego w puszczy. Intuicja pozwalała mu się poruszać w środowisku, w którym było więcej niewiadomych niż wiadomych. I co takiego wydarzyło się po drodze, że tak trudno nieraz tą intuicję uchwycić? No, właśnie raczej nasza kultura uczy nas polegać przede wszystkim na rozumie, na tym, co na zewnątrz i nie pomaga w rozwijaniu połączenia ze swoimi wewnętrznymi odczuciami. Ile razy słyszałaś, jako dziecko: „nie ma powodu do płaczu”, „to wcale tak bardzo nie boli”, „to bardzo brzydko się złościć”… I można tu dopisać całą długą listę zdań, którymi nas karmiono. Jak to się dzieje, że jedni mają dostęp do swojej intuicji, do tego wewnętrznego głosu, a inni nie? Czy to jest wrodzone? Czy jednak mamy na to wpływ? Zdecydowanie to drugie. Korzenie braku autentyczności sięgają głębokiej obawy przed unicestwieniem. Ciekawi Cię, jak to możliwe?
Gdy potrzeba przywiązania i potrzeba autentyczności nie są spójne…
Jak myślisz, co się dzieje, gdy potrzeba przywiązania nie jest spójna z potrzebą autentyczności? Kiedy czucie i wyrażanie swoich emocji nie spotyka się z przyjęciem przez rodziców? Może pojawić się myśl, że jeśli będę autentyczna rodzice mnie odrzucą, a co za tym idzie nie przetrwam. Jeśli wyrażę swoje emocję, moi rodzice mogą sobie z nimi nie poradzić. Niemowlę, dziecko nie jest w stanie zadbać o swoje podstawowe potrzeby, jest całkowicie zależne od swoich opiekunów. W procesie wychowania i socjalizacji jesteśmy najczęściej uczone, jak ignorować, wypierać, zamrażać i dusić w sobie emocje i potrzeby. I nie dlatego, że rodzice nas nie kochali, albo chcieli dla nas źle – robili to nieświadomie. Bo nie umieli inaczej, bo sami byli odcięci od swoich emocji, uczuć i potrzeb, zagłuszali swój wewnętrzny głos.
I koniec końców nie mamy połączenia ze sobą. Często mi o tym mówicie, że chciałybyście lepiej czuć swoje ciało, być w kontakcie ze swoimi emocjami i umieć je wyrażać, a nie upychać w różnych zakamarkach ciała, że chciałybyście sobie ufać. Brzmi znajomo?
Wydawałoby się, że skoro jesteśmy dorosłe i nasze przeżycie nie zależy od innych, to nic nie stoi nam na przeszkodzie do autentyczności. Jednak najczęściej nadal poruszamy się według tej pierwotnej, wdrukowanej mapy, nawet jeśli ona jest już nieaktualna. Możemy obawiać się odrzucenia przez bliskich. I nie ma się, co dziwić, przecież jesteśmy istotami społecznymi i potrzebujemy więzi z innymi.
Jest też dobra wiadomość! Skoro już to wszystko wiemy, to mamy możliwość coś z tym zrobić 🙂
Niestety nie mam różdżki i nie mogę machnąć i sprawić, że nagle Twój, czy mój wewnętrzny przewodnik będzie nas prowadził. To jest praca, często mozolna (no cóż, nie ma złudzeń), ale dająca wiele frajdy i satysfakcji. Droga nie prowadzi z punktu A do punktu B, nie jest linearna, ale kręta i wiedzie przez zakamarki, kamienie, jaskinie i podwodne groty. Czasem na tej drodze robi się trzy kroki w przód i pięć w tył, a nieraz stoi się w miejscu. Warto to wiedzieć, żeby uniknąć frustracji, pt. znowu mi się nie udało!, ja to na pewno jestem do dupy, bo Basia, Kasia i Monika to sobie świetnie radzą! Warto mieć świadomość i sobie o tym przypominać, że każda ma inną historię i swoją unikalną, wyjątkową, jedyną w swoim rodzaju drogę, każda jest inna i porównywanie się nic nam nie da. Pewnie się domyślacie, że powiem, że nie ma jednej uniwersalnej recepty. No dobra, ale co robić w takim razie? Zauważaj, co się dzieje w ciele. Emocje wyrażają się właśnie poprzez ciało. Czasem może być je nam trudno nazwać, ale możemy zauważyć napięcia, które się pojawiają. Zwracaj uwagę na to, jak się czujesz w różnych sytuacjach, jakie myśli przychodzą. Im częściej coś robimy, tym mamy do tego lepszy dostęp. Jeśli do tej pory słuchałaś głównie logicznego umysłu, albo głosów z zewnątrz, to na początku może nie być to takie łatwe i oczywiste. Jak zaczniesz zwracać uwagę na to, co mówi Twoje ciało, Twój wewnętrzny głos, przeczucie, intuicja to za każdym kolejnym razem, będzie to dla Ciebie czytelniejsze.
A teraz wyobraź sobie, jak będziesz się czuła, gdy będziesz w połączeniu ze swoimi przeczuciami? Jak to wpłynie na Twoje życie?
Zapraszam Cię do doświadczenia 🙂 Bliżej siebie:
- Zamknij oczy i zauważ oddech w swoim ciele. Nic nie zmieniaj. Daj sobie chwilkę. Obserwuj, jak wdech wypełnia Twoje ciało, a wydech je opróżnia. Zauważ napięcia w swoim ciele. Łagodnie dotknij tych miejsc, które są napięte i potrzebują uwagi. Skieruj swój oddech do tych miejsc.
- Zatańcz ze sobą 🙂 Włącz ulubioną muzykę. A może utwór, który kojarzy Ci się z czułością? Wybierz to na, co masz ochotę. Zatańcz z taką myślą: co teraz czuję: może to są emocje, może odczucia z ciała (napięcie, ból, lekkość, mrowienie, ciepło, zimno…), a może dużo myśli kłębi się w Twojej głowie (jeśli tak, zauważ je łagodnie i przekieruj uwagę na ciało). Po prostu bądź z tym, co się pojawia.
- Zatańcz z intencją: intuicja, przeczucia, co mówi mój wewnętrzny głos? I poczekaj. Nie wymyślaj umysłem. Niech to się pojawi samo. I niech będzie takie, jakie ma być w tym momencie. Gdyby Twoja intuicja miała kolor, to jaki by on był? A jaką miałaby fakturę? Byłaby miękka, czy twarda, szorstka, lepka…? A jaki kształt? A może przybiera jakąś postać? I gdyby mieszkała w Twoim ciele, to w którym miejscu? Daj sobie chwilę i wróć do oddechu. Zauważ to, co dookoła Ciebie.